Rola człowieka

Baza wyszukanych fraz

Widzisz wypowiedzi wyszukane dla zapytania: Rola człowieka





Temat: Czy wszystkie eksperymenty medycyny są dobre?

Ja osobiście jestem w 100% za medycyną i tym wszystkim. Jedynie mam sceptyczne podejście do klonowania. Nie widzę specjalnie zastosowania dla tego. Chodź nie zaszkodzi znać nam i te tajniki wiedzy.


Zauważ że Hitler też chciał dobrze dla swojego narodu. Stalin zresztą też, ba! Na pewnych plakatach figuruje z dwojgiem małych dzieci, którym daje cukierki czy tam chleb, a w okół całego teatrzyku stoją sępy, mordercy i gwałciciele. Na kanapie leżą misie, jak naciśniesz w brzuszek to odegra ci radziecki hymn z kołysanką na dobranoc.

Ogólnie rzecz biorąc - człowiek ma prawo do wszystkiego. Potem tylko zostanie rozliczenie.

Osobiście in-vitro potępiam, chociażby z tego względu że rola człowieka jest coraz bardziej dyskredytowana do roli narzędzi, do uprzedmiotowienia. Niedawny przykład z Hiszpanii dobitnie o tym świadczy, że pewna kobieta poczęła nowe dziecko metodą in vitro tylko dlatego by dla starszego zrobić przeszczep szpiku [od razu zahaczam o przeszczep]. Oczywiście nie uważam że przeszczep jest złą rzeczą bo w wielu przypadkach ratuje życie ale jeśli błędnie ludzie zinterpretują rolę medycyny i wykorzystają przeciw prawu naturalnemu to ten świat jest skazany na samo-wyniszczenie się, a przykład z Hiszpanii dobitnie o tym świadczy jak w podstępny sposób można zinterpretować rolę medycyny na własny użytek. Klonowanie to samo. Jeśli ty kapitan_X nie widzisz żadnych granic to pozostaje mi jedynie tobie głęboko współczuć bo właśnie tacy ludzie jak ty [bez obrazy, nie mam zamiaru ciebie wyzywać] przyczyniają się do choćby akceptacji tego całego moralnego GÓWNA które nie rokuje nam szczęśliwej przyszłości. Dotychczas można przeczytać o tym w s-fi ale myślę że niedługo te wszystkie opisane tam wydarzenia i wizje fantastyczne mogą naprawdę stać się rzeczywistością.
Jeśli ludzie bezkrytycznie będą akceptować wszystko to, co jest w imię nauki "dobre", to powróci nazizm i komunizm pod innymi nazwami w jeszcze gorszej postaci. Tu nie potrzeba dużej filozofii by takie rzeczy przewidzieć, tu potrzeba jedynie rozsądku i dystansu do tego co oferuje nam dzisiejszy post-modernistyczny świat który ma za zadanie umasowić wszystkich ludzi tak by zanikła wszelka świadomość narodowa, religijna i społeczna oraz kultura, No a w końcu rodzina - ta normalna, Matka, Ojciec i dzieci.
Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Referendum
Dnia pią 6. czerwiec 2003 23:50, Hubert napisał:


    Referendum

Europa wielka,
Niczym bezkresny park.
Od lodowców po tropiki.
Idź. Powiedz "Tak".
Czekają bracia z zachodu
Na nasz kraj.
Nie dopuść, by pozostał sam.
Jeśli krzyżykiem "nie" zakreślisz,
Wszystko stracisz.
Zablokujesz w Firewallu
Łączność ważnego programu.
Jeśli powiesz "nie",
Możliwości zablokujesz.
Grubym murem
W tajdze się odizolujesz.
Wtedy tylko jazda po kamieniach,
Pstrągi zamarznięte w rzece.
Idź, i "Tak" zagłosuj.
Chciej lepszego losu.
Zaraz, gdy "Tak" zaznaczysz,
Do skrzynki kartkę wrzucisz,
Przywitają Cię nowi ludzie.
I już od razu
Anglik "good morning" powie serdecznie,
Francuz przywita Cię koleżeńskim gestem.
Hiszpan rękę podniesie,
Wołając "hola" do Ciebie.
Włoch uśmiechnie się machając ręką,
Niemiec powie serdecznie coś do Ciebie.
Niech szlabany się podniosą,
Niech wspólnota większa będzie
Na zielonym naszym kontynencie.


no to widzę że na czasie wysmażka,
niebezpieczne są wiersze zbyt bardzo
wchodzące w tzw. politykę lub w dzień
tu i teraz. sam mam dylemat, nie szczególnie
mi jest odpowiednia rola człowieka od tylnych
wejść czyli biednego krewnego ...
byłem za tak, teraz za nie ale chyba będę za tak
niechcę być na równi stawiany z czarną hołotą.
ale też daleki jestem od entuzjazmu pacholąt
entuzjastów bo nielubie bezmyślności.
znajomy przesłał mi dziś mszę taką jak to zazwyczaj
się modlą ci co się modlą, ja niewiem bo nie
modlę się tylko rozmawiam jeżeli mogę ...
jest rzecz na czasie no i w konwencji pio
u mnie to było profanum a tu jest sacrum
ale to zawsze procenty czyli 99%
nie to co ja ten jeden procent

pozdr

atma

http://www.zamosc.mm.pl/~atma/fanatyk2.mp3

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Referendum


Dnia pią 6. czerwiec 2003 23:50, Hubert napisał:
no to widzę że na czasie wysmażka,
niebezpieczne są wiersze zbyt bardzo
wchodzące w tzw. politykę lub w dzień
tu i teraz. sam mam dylemat, nie szczególnie
mi jest odpowiednia rola człowieka od tylnych
wejść czyli biednego krewnego ...
byłem za tak, teraz za nie ale chyba będę za tak
niechcę być na równi stawiany z czarną hołotą.


Myślę, że nie powinniśmy mieć narodowych kompleksów. Tylko wtedy możemy do
czegoś dojść.


ale też daleki jestem od entuzjazmu pacholąt
entuzjastów bo nielubie bezmyślności.


Czasem warto się odważyć nawet na taki entuzjazm.
Jeszcze nigdy nic dobrego nie wynikło z marazmu i skapcanienia.


znajomy przesłał mi dziś mszę taką jak to zazwyczaj
się modlą ci co się modlą, ja niewiem bo nie
modlę się tylko rozmawiam jeżeli mogę ...


Sam jestem wierzący, ale wydaje mi się, że religia na sztandarach
wykorzystywana w taki sposób, to raczej nacjonalizm i ksenofobia, żeby nie
powiedzieć talibstwo, i niewiele ma wspólnego z duchem chrześcijaństwa,
które powinno jednoczyć, a nie izolować.


jest rzecz na czasie no i w konwencji pio
u mnie to było profanum a tu jest sacrum
ale to zawsze procenty czyli 99%
nie to co ja ten jeden procent


Z Twojego postu nie wynika, że jesteś tym jednym procentem, tylko, że się
wachasz.
Trzymaj się, nie poddawaj się.


pozdr

atma


Pozdrawiam również
    Hubert

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: DZIENNIKARZ: Re: Powrot Imigrantow

In a message dated 96-08-18 12:58:25 EDT, tr@qdnet.pl (Ryszard


Nowosielski) writes:
| Przemiany swiadomosci czlowieka. (...) od tysiecy lat swiadomosc
pozostaje mniej wiecej ta sama. Postep cywilizacji wobec charakteru
czlowieka, jego wad i zalet jest jakby neutralny lub wady te poteguje.
Jednostki moga byc nieco lepsze ale ludzka masa pozostaje niezmienna.

| W tej sytuacji wszelkie programy zasadniczej poprawy natury ludzkiej
sa szalbierstwem lub indywidualna mania.  | Kosciol pracuje nad naprawa
natury ludzkiej 2000 lat.  Co osiagnal w swietle doswiadczen
dwudziestego wieku? Co najwyzej utrzymanie rownowagi poprawy i
upadku
jezeli to rzeczywiscie jego zasluga. | Mozesz Wladku pracowac nad
soba, swoimi dziecmi, walczyc z _ konkretnymi_ przejawami zla, nie
abstrakcja i tez nie wiadomo co z tego wyniknie. | Swiat jakos nie
poddaje sie indywidualnemu zbawieniu, a moze musi byc dokladnie taki
jaki jest, zeby przetrwac. | Zlo tez owocuje kwiatami dobra, kwiaty
dobra tez przynosza owoce zla. Nie rola czlowieka jest to radykalnie
zmieniac i nie na jego sily, chocby juz sadzil truskawki na Marsie. |
Tak sadze. | Ryszard Nowosielski

| Czy wymowne milczenie to komentarz?
:)
RN


Raczej  koniecznosc zastanowienia sie dlaczego tak krytycznie myslacy
czlowiek jak Ty Ryszardzie uciekasz sie w ostatecznosci do 'magicznego
pomocnika' albo raczej  zawalidrogi, ktory peta Twoj umysl w dokonywaniu
niezaleznej oceny w kwestii przemocy.
Rozumiem, ze tradycja, ze kanony, ze dobre wychowanie, ze ... itd., itd.
Ale jest jeszcze cos takiego jak poczucie wlasnej wartosci i swiadomosc
(niezupelna), ze skoro walczymy o to nasze trwanie to przeciez juz w tym
wlasnie przejawia sie nasza tworcza potega. Bo przeciez walczymy o to
trwanie coraz skuteczniej i coraz mniej zalezym od przyrody dzieki coraz
wiekszemu szacunkowi dla ... niej i samych siebie.
Czy nie pokusilbys sie o wyciagniecie wniosku, ze to wlasnie dzieki pracy.
Kazda praca to rowniez praca nad samym soba. Ale trzeba wyciagac
wnioski . Niezalezne :-)))
Jezeli jeszcze nie teraz, to za jakis czas czlowiek przestanie ponizac samego
siebie, bo niewiara we wlasne sily to ponizanie samego siebie.

Pozdrawiam
Wladek Tarnawski

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: do Mechanika z Ostrowca.
Mechanik z Ostrowca napisał(a):


A czy ktoś się zastanawiał czy postęp zmierza w dobrym kierunku???
Bo mnie się wydaje że powoli rola człowieka w życiu codziennnym traci
znaczenie, pewnie byście chcieli by pociągi były bez maszynistów tylko jechały
same sterowane ,,komputerowo" i by było wg was super ale co z czerpania
satysfakcji z wykonjywanej pracy???


Wiesz, kiedyś tak patrzyłem na cyfrowe konsolety realizatorskie,
cyfrowe procesory efektowe czy popularne "syfraki". Wszystko
"cyfrowe" i "cyfrowe" - sztuczne.

A dziś dochodzę do wnoisku że cyfrowa konsoleta ma też swoje zalety,
cyfrowy efekt zastępuję z coraz lepszym powodzeniem całą szafkę,
a cyfrowy aparat fotograficzny jest tańszy do nauki fotografowania niż
tradycyjny.

A co do cyfrowej kolei - jeśli któregoś pięknego dnia ktoś by mmnie
przydzielił do zespołu piszącego oprogramowanie dla scentralicowanego
sterowania ruchem - rzekłbym "wchodzę w to". Jeśli zaproponował by mi
siedzenie w pomieszczeniu, w którym okna zastąpiła wielka tablica z
układem torowym całego Węzła Wrocławskiego i powiedział "Teraz Twoja
zmiana" - podejrzewam, że byłbym równie podrajcowany, jak by miał być to
tylko pulpit kostkowy w Białym Dunajcu (jeden tor główny, dwa dodatkowe
i kawałek bocznicy z wagonami mieszkalnymi)...

Kolej jest koleją, niezależnie od opakowania.

Przebieg ustawia się tak samo sympatycznie słysząc szczeknięcia
przekaźników, jak słysząc szum pędni (choć to drugie ma o wiele więcej
uroku - to fakt ;)

Podejrzewam, że podobne uczucie towarzyszy przestawieniu przepustnicy
w parowozie, nastawnika w ET22 i manetki w HHP8. Ta ostatnia plastikowa,
ten pierwszy - według wielu - żywy.

Może idealistom brak będzie jazgotu mechanizmów lokomotywy w czasie
jazdy, ale podejrzewam, że każdy mechanik mając następne 8h spędzić na
szlaku wybierze wnętrze ciche, ergonomiczne i klimatyzowane,
szczególnie, jeśli następnego dnia będzie miał do niego wrócić
i następnego i następnego...

Pozdrawiam
Wojtek

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Podstawy [pomocy] bo zginę!!!


On Mon, 29 Oct 2001 23:35:38 +0100, "Feanor" <ol@kki.net.plwrote:
Potrzebuje namiary na stronę , która łagodnie wprowadziłaby mnie w świat
filozofii(szczególnie nauki) , tzn. przedstawiała łopatologicznie podstawowe
jej problemy,poglądy i pytania na jakie próbuje odpowiedzieć oraz opisywała
jej historię.

Tak się składa ze wcisneli mi filozofię(nie wiem po co) i teraz cienko
śpiewam , jestem kompletnie zdezorientowany , czuje się jakbym trafił do
jakieś sekty  lub na niezłe pranie mózgu.


widac ktos albo zle prowadzi zajecia albo grupa ktora jest na
zajeciach jest nawiedzona


Od razu mam na wstępie kilka krótkich pytań:

-Czym jest świat
-skąd się wziął
-z czego powstał,powstaje.
-do czego dąży
-jaka jest w nim rola człowieka
-czy człowiek może poznać otaczający go świat(ewentualnie w jakim stopniu)


te wszystkie pytania to sa o wiele za trudne pytania by na nie tu
odpowiadac...


Na razie tyle.
Wiem ze dla was te pytania są banalne i zbyt proste , jednak dla mnie
udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na te pytania jest niezwykle trudne ,
dlatego tez proszę was o pomoc i konkretne odpowiedzi .
W końcu nie każdy urodził się filozofem ...


filozofem czlowiek sie nie rodzi... dopiero dlugoletnie studia daja
jakies pojecie o filozofii


PS:przyjmę także chętnie namiary na różnego rodzaju gotowce z filozofii
nauki(kiedyś mogą się przydać)


hmm niby podstawa dla ludzi nie zajmujacych sie powaznie filozofia a
chcacych po prostu cos o niej wiedziec jest Historia Filozofii
Tatarkiewicza. (nie mylic z Filozofia Estetyki jego)
dosc dobra rzecz ktora skrotowo robi przeglad zagadanien
filozoficznych jest Atlas Filozoficzny wydany przez Proszynskiego i
Ske. dla wielu jednak moze byc niejasny jesli nie zetkneli sie glebiej
z historia filozofii.
nie czytalem nigdy Swiata wg Zofii wiec nie moge nic wiarygodnie o tym
powiedziec ale ludzie ktorzy nie sa na powaznie z filozofia zwiazani
ta ksiazke sobie chwala

pozdro

nikim

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Podstawy [pomocy] bo zginę!!!


On Wed, 31 Oct 2001 16:29:28 +0100, <bazy@poczta.onet.plwrote:

| Tak się składa ze wcisneli mi filozofię(nie wiem po co)

Celem poszerzenia spojrzenia, choć zły nauczyciel tylko jeszcze je zawęzi
:-(


lub wytnie zamilowanie mądrości w pień...


| -Czym jest świat
| -skąd się wziął
| -z czego powstał,powstaje.
| -do czego dąży
| -jaka jest w nim rola człowieka
| -czy człowiek może poznać otaczający go świat(ewentualnie w jakim
stopniu)

Jest takie stare powiedzenie: jeden głupi w ciągu godziny zada tyle pytań że
stu mędrców nie odpowie na nie przez sto lat. Chociażby po to warto zapoznać
się z filozofią, aby nauczyć się stawiać "właściwe pytania".

| hmm niby podstawa dla ludzi nie zajmujacych sie powaznie filozofia a
| chcacych po prostu cos o niej wiedziec jest Historia Filozofii
| Tatarkiewicza.

Jest jeden problem. Praktyka pokazuje, że mnóstwo studentów widzi tam
rzeczy, których Tatarkiewicz nigdy by nie napisał :-))


no o tym nie slyszalem ale mogę to sobie wyobrazić znając styl tego
podręcznika.
ja znam tylko anegdotę jak studentka antropologii zdawala egzamin  z
1rocznego kursu filozofii i mowila ze u Shopenhauera glownym motywem
jest subiektywizm ;-)
to tak jak nasz specyficzny kawal na roku o transcendentalizmie
Poppera... ;)))


Ja tam bym polecił Bocheńskiego "Ku filozoficznemu myśleniu". Nie tak łatwa
do kupienia, ale malutka, ksernąć sobie można za pięć złotych i raz się
przemóc. Jakiś ciepły osad pozostaje. Jeszcze Tishnera 'Filozofia po
góralsku', najlepiej najpierw posłuchać, potem przeczytać. Niesie fajne
spojrzenie.


ale jak sie nie patrzec to co my polecamy to są tylko w pewnym sensie
"bryki" i zeby poznac historie filozfii to jednak trzeba poczytac
samych filozofow. (tez kpina - czytac Sokratesa ;))
i nawet 5 lat studiowania filozofii nie starczy.

a taka loozna uwaga - historii filozofii uczy sie rowniez po to by nie
odkrywac na nowo ameryki, to znaczy wiedziec ze juz cos kiedys
wymyslono a nie myslec ze jest sie pierwszym i wspanialym :-

pozdro

nikim
ni@poland.com

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Podstawy [pomocy] bo zginę!!!


Tak się składa ze wcisneli mi filozofię(nie wiem po co) i teraz cienko
śpiewam , jestem kompletnie zdezorientowany , czuje się jakbym trafił do
jakieś sekty  lub na niezłe pranie mózgu.


A po co Ci filozofia?


Od razu mam na wstępie kilka krótkich pytań:

-Czym jest świat


Wszystkim (a jednak nie).


-skąd się wziął


Z nikąd, był tu zawsze, sam z siebie, jest czyimś dziełem (dwa koła
ratunkowe i myślę że będziesz już pewny na 100%)


-z czego powstał,powstaje.


Z niczego, zawsze z jednego źródła, sam z siebie, jest czyimś dziełem.


-do czego dąży


Do niczego, do wyczerpania źródła, do samoistnienia, dla czyjejś
satysfakcji.


-jaka jest w nim rola człowieka


Żadna, tragaża, jakaś, "prostytutki".


-czy człowiek może poznać otaczający go świat(ewentualnie w jakim stopniu)


Nie może, może w pewnym stopniu, może tylko siebie, już go zna.


Wiem ze dla was te pytania są banalne i zbyt proste , jednak dla mnie
udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na te pytania jest niezwykle trudne ,
dlatego tez proszę was o pomoc i konkretne odpowiedzi .


Są tacy co wiedzą.


W końcu nie każdy urodził się filozofem ...


Czasami nawet płód jest martwy.


Za okazaną pomoc i wyrozumiałość będę bardzo dźwięczny.

Pozdrowienia


Dziękuję i pozdrawiam.

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Fizyka medyczna w Ameryce
On Wed, 14 Sep 2005 14:03:49 +0000 (UTC), Kazimierz Kurz <ka@mm.pl
wrote:


Zwroce tu jeszce uwage na jedna okolicznosc. Gdzies niedawno czytalem
o pielegniarce z polski ktora pojechala wlasnbie do stanow czy GB?
Nie wiem juz dokladnie.
I zabrala sie za to co zwykle robi pielegniarka w Polsce: za podawanie
zastrzyku. Okazalozei ze spotkala ja wielka reprymanda gdyz zabiegi medyczne
moze wykonywac jedynie osoba majaca lekarskie wyksztalecenie. nie wiem ile w
tymprawdy, pan A.L za kazdym razem udowodnil mize moje sady oparte na
tym co przeczytalem sa bledne, bo prasa klamie, jednak jesli
w tym co czytalem jest jakies jadro prawdy, to z zabiegu ktory
mu wykonano oraz z wyksztalcenia owego czlowieka od wciskania gozikow
niewiele zrozumial. ( gdyby prawda bylo to co napisal, rola czlowieka
po fizyce medycznej moglaby byc dokladnei taka jak pielegniarki, a wiec
wcale nie mala, pomijajac oczywisty fakt, ze ZADNE studia nie daja takiej
wiedzy aby bez przeszkolenia robic cokolwiek z marszu).
kazek


Panie K., ja wlasnie zainstalowalem Agenta na nowym komputerze i od
razu co a neispodzianka: natknalem sie na Panskie rewelacje.
Oczywiscie, z racji nowego instalu nie mam jeszcze ustawionego KF.

Otoz, cos Pan polewa. Po pierwsze, jak Pan pisze USA czy GB, to niech
Pan sie zastanowi gdzie, bo w obu tych miejscach obowiazuja zupelnie
inne przepisy i zasady. Zas jak idzie o USA, to a) lekarz nei robi
zastrzykow, bada cisnienia, mierzy temperatury, podlacza do EKG bo to
robi pielegniarka po studiach na odpowiednim uniwersytecie, b)
pielegniarka z Polski nie jest w USA zadna "pielegniarka" bo nie ma
tutejszego wyksztalcenia, podobnie jak lekarz z Polski nie jest zadnym
lekarzem, tylko musi nostryfikowac dyplom, czyli krotko mowiac, zdac
wszystkei egzaminy ktore normalny lekarz zdaje w USA. Dla pielegniarek
procedura jest prostsza, ale tez wymagana, c) facio o ktorym pisalem
mial wyksztalcenie glownie medyczne z dodatkiem fizyki a nei fizyczne
z dodatkiem medycyny i mial medycznie rzecz biorac takie uprawnienie
jak pielegniarka. Gdyby fizyk z dodatkiem medycyny chcial mi cos
zrobic, to po pierwsze dostalby ode mnie po ryju, a po drugie najalbym
adwokata, zasadzil o 10 milionow dolarow i wygral. Tu nei ma zartow z
medycyna, Panie kurciok.

A na drugi raz niech Pan spzrwdza zrodla.

A.L

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Chłopek Roztropek znowu wziął kasę...
> 1.Państwo autorytarne, bez poszanowania zasad demokratycznych (np.
> niezależności samorządu lokalnego);
Kaczynscy w latach 80tych o takie panstwo walczyli, w przeciwienstwie do
Cimoszewicza czy Kwasniewskiego, ktorzy je wspierali pnac sie po szczeblach
kariery w PZPR.
Czesto o tym czytam w Gazecie ale przyznam, ze nigdy z ust kogokolwiek z PiS
ani samego Kaczynskiego nie slyszalam wypowiedzi sugerujacej zapedy autorytarne
a sam Kaczynski jest zywym dowodem niezaleznosci samorzadu terytorialnego /np.
naciski przedstawicieli sejmu na zniesienie zakazu parady i ostateczna decyzja
w tej sprawie/.

> 2.Państwo opresyjne, posługujące się głównie kijem;

Nie kijem tylko karami przewidzianymi KK i KPK/dla antyklerykalow info ze KK to
Kodeks Karny a nie to o czym co mysla/. Symbol praworzadnosci w panstwie.

> 3.Państwo prokuratorsko-policyjne;
Czy szacunek i przestrzeganie ustanowionego prawa nosi syndrom panstwa
prokuratorsko-policyjnego???

> 4.Państwo decydujące w kwestii moralności za obywateli, narzucające jednolitą
> powszechnie obowiązującą hierarhię wartości;

malzenstwa homoseksulane: nadrzedna wartoscia i rola czlowieka jest
przekazywanie zycia i ta rola powinna byc chroniona demokratycznymi narzedziami
oraz systemem prawa. Reszta to zaspokajanie wlasnych widzimisie i nie ma powodu
aby panstwo w to ingerowalo /ani zakazami ani specjalnymi przywilejami/.
Kaczynskie nie mowil, ze zakaze homoseksualistom uprawiania seksu, on szanuje
ich rowne prawa jako obywateli a sprzeciwia sie nadawaniu praw szczegolnych.

aborcja /nawet przeciwnicy nie twierdza, ze jest czyms dobrym - no chyba ze
maja juz ostro poprzestawiane w glowie od lewackich idei/ a skoro cos jest
zle, to zakazywanie tego prawnie jest tylko konsekwencja, w koncu prawo
skonstruowane jest na zasadzie zabraniamy tego co zle.

antykoncepcja - nie slyszalam nigdy sprzeciwu czy krytyki PiS

eutanazja - patrz: aborcja

> 5.Państwo w którym możesz demonstrować swoje poglądy o ile są to słuszne
> poglądy;
To jest kwestia sporna rzeczywiscie. Jestem duchem za konserwatywnym podejsciem
do rodziny i podobal mi sie zdecydowany zakaz parady gejow, ale nie jestem
pewna czy do konca byl on zgodny w zasadami wolnosci gloszenia pogladow.
I szczerze mowiac oprocz kwestii gejow, nie znam innego przypadku zakazywania w
Warszawie manifestacji.


Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Kilka gramów do człowieczeństwa
> ups... pomylka! mozna byc wierzacym i nie przynalezec do zadnego kosciola!!

Wybacz. Skrót myślowy. Mówiłem właśnie o należących do Kościoła.

> czlowiek jest zdrowszy, nie oglupia go zadna propaganda - goraco polecam

Jestem ochrzczony i uczestniczę w życiu Kościoła, ale prawdziwej wiary mi brak
(pozwalającej wypełniać przykazania miłości Boga i bliźniego). Jeżeli kiedyć ją
otrzymam, to będziemy mogli dyskutować, co godne polecenia bardziej. Zresztą,
nie każdy został powołany do chrześcijaństwa, więc ogólnie to polecam rzetelnie
wypełniać swoje powołanie. To jedyny sposób na szczącie w życiu.

> no sorry ale nikt za nas nie zdefiniuje co jest czlowiekiek a co nim nie jest -
> wiec gdzie problem? to wlasnie tez jest rola czlowieka...
No cóż. Jesli nie jesteś w Kościele (a to wynika z wypowiedzi) To tak właśnie
pozostaje Ci mówić. To potwierdza to, co mówiłem o nienależących do Kościoła.

> Kosciol moze
> definiowac co jest czlowiekiek a co nie, ale lekarze juz nie, bo sa omylni

Z punktu widzenia wiary, mówiąc krótko - tak. :) Otóż Kościół stoi na
urzywilejowanej pozycji, hierarchowie mają od tego dar Ducha Św. aby
interpretować Słowo Boga zawarte w Piśmie Św., Kościół jest też Mistycznym
Ciałem Chrystusa, który jest jego Głową (a papież widocznym jej znakiem i
ziemskim zastępcą). Zdaję sobie sprawę, że dla nienależącego do Kościoła to, co
napisałem to bełkot, a nie argument, ale jak w ogóle dyskutować o sprawach wiary
zamykając się w ciasnych granicach ludzkiego, jakże ograniczonego, intelektu? Tu
wracamy do punktu wyjścia, co do którego najwyraźniej się zgadzamy. W oparciu o
intelekt człowiek nie ustanowi żadnych praw moralnych, które nie byłyby
względne. Możesz zakotwiczyć swoją moralność w wierze (nie tylko w Kościele),
lub w prawie naturalnym (tzw. sumienie) albo starać się nieudolnie wyręczyć Boga
w ustanawianiu zasad moralnych i definicji.

Krótko: Intelekt człowieka sam w sobie nigdy nie pozwoli na ustanowienie
moralności pozwalającej na szczęśliwe życie. Uważać inaczej to nieuzasadniona
megalomania i pycha. Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: USA: Test tarczy antyrakietowej zakończony sukc...
karakuliambro777 napisał:


> Równie pewne jak inne, kóre czytam na tym forum. Równie dobrze mogli użyć
> generatora liczb losowych, żeby w zupełnie przypadkowym i nieznanym żadnemu
> dzielnemu amerykańskiemu żołnierzykowi czasie wysłał pierwsza rakietę ;-)
>


No to wykaz sie swoja fachowa wiedzą na ten temat, i uzasadnij jakie i dlaczego
fakt wiedzy lub nie zolnierzy o wystrzeleniu pocisku celu ma znaczenie w tescie,
skoro cala operacja antybalistyczna kieruja systemy komputerowe - poczawszy od
wykrycia celu przez skomputeryzowany system radarowy, przez okreslenie jego
trajektorii, momentu wystrzelenia pocisku antybalistycznego na punkcie i
momencie przechwycenia konczac, a rola czlowieka w tym wszystkim ogranicza sie
do biernej obserwacji?

Inaczej mowiac - jesli to wyzej jest dla ciebie zbyt skomplikowane - jakie
znaczenie ma to czy ludzie obslugujacy wyrzutnie znaja moment wystrzelenia
pocisku balistycznego, skoro nic od nich nie zalezy, a wszystkim od a do z
sterują komputery?


> A na marginesie - ktoś tu napisał, że tarcza to sprawa polityczna i miał rację.
> Czterdzieści kilka lat temu sowieci chcieli zainstalować rakiety na Kubie
> (nieważne, atomowe czy nie) i mało nie doszło do III wojny światowej. Tak sie
> składa, że mocarstwa nie lubią jak im ktoś włazi z butami w sferę wpływu,

Nie wiem jak Ty, ale wiekszosc Polakow nie ma ochoty byc zwlaszcza rosyjską
sferą wplywów.


a my
> mamy geopolityczne nieszczęście byc bliżej Rosji, niż USA.

Co nie znaczy, ze mamy w nieskonczonośc byc "kurica nie ptica, posza nie zagranica"


Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: warto wiedzieć za jaką cene mięso, jajka i mleko..
Rzeźnie nie powinny nigdy istnieć. A jedyną rola człowieka powinno być dbanie o
zachowanie roznorodnisci w świecie zwierząt o nie dopuszczenie do swobodnego
rozrodu.

Gdyby w Polsce było więcej vege rolnicy nie żyliby na krawędzi !
Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Najlepsza rola...
tzn rola w filmie Czlowiek slon, a nie rola czlowieka slonia, bo tego gral John
Hurt ;) Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: 100 lat warszawskiej ASP
>Na asp rzeczywiscie niektore pracownie świecą pustakami i nie każdy prof jest dla studentów
autorytetem. Nie w tym sęk jednak, ze profesorowie nie tworza, lecz że mają kompleksy i po prosu boją
się wystawiać, by nie zostac posadzonym o zaściankowość.<

Relacja uczeń - Mistrz, to coś więcej niż student - Wykładowca. Kiedyś Mistrz wybierał sobie ucznia,
nawet spośród tych, którzy pragnęli uczyć się w jego pracowni. MISTRZ MUSIAŁ BYĆ KIMŚ, żeby garnęli
się do niego najzdolniejsi.

Ale bywało też tak, że wyobraźnia Mistrza wyprzedzała CZAS i Mistrz ponosił klęski. Przecierając szlaki
dla PRAKTYCZNEGO CZYNIENIA UŻYTKU Z WYOBRAŹNI, nie dawał sobie rady z codziennością.

Ale wtedy, mimo istnienia konkurencji i walki o zlecenia, nie było tej presji, jaką stanowi RYNEK EPOKI
GLOBALIZACJI. Epoka, jej filozofia, cechy warsztatu, zmalała do roku, a dziś każdy artysta pragnie
wynaleźć swój własny język, sposób opisywania świata. I coraz częściej potrzebuje tłumacza, jakiegoś
teoretyka, który czasami pragnie uczynić z artysty medium dla lansowania własnych teorii.

Czy >zakompleksiały, czyniący wszystko, by nie zostać posądzonym o zaściankowość,< Mistrz musi
męczyć się na widoku młodych ludzi? Jak się tworzy autorytet? Czym jest proces edukacji w obszarze
sztuki? Czy studia na ASP to czas odkrywania osobowości młodego człowieka, jego indywidualności?
Czy to czas poznawania tajników tradycyjnego warsztatu, sposobów wyrażania >myśli ducha<
uznanych autorytetów całej tradycji sztuki europejskiej, ale w sposób praktyczny, poprzez ćwiczenia
warsztatowe, a nie oglądanie reprodukcji?

Czy studia na ASP to także czas na refleksję nad AKTUALNĄ ROLĄ CZŁOWIEKA Z WYOBRAŹNIĄ? Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: zaluje, ze w tej calej grze
zaluje, ze w tej calej grze
ewolucyjnej przypadla mi rola czlowieka ... jest mi kurewsko wstyd
i za siebie i za innych ... wstyd, wstyd, wstyd ...
Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: "Apokalipsa" - nowy spektakl Akademickiego Teat...
Gość, który klęczał to Bazyli Ogiński gra w tym spektaklu Człowieka, na codzień
bardzo miły facet, gratulacje Bazyli, rola człowieka bardzo wyrazista.Pozdrawiam Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Na co może liczyć bezdomny wrocławski kot
kitix napisała:

> Otoz zycie w dobrobycie = zycie w warunkach, ktore sprzyjaja rozprzestrzenianiu
>
> naszych wesolych genkow, w innym przypadku nazywa sie do zycie w odbycie.

Zwał jak zwał. Jednak o ile się orientuję to filozofowie do dziś nie stworzyli obiektywnego wzorca szczęścia więc nie wiem na jakiej podstawie wyciągasz tak pewnie brzmiące wnioski.

Moze
> cie sie wydawac, ze chcesz roznych tam takich, ale w podswiadomosci masz
> zakodowane wszystko, co trzeba i nie uciekniesz od tego:] Jestes tylko
> opakowaniem na material genetyczny obdarzonym ograniczona swiadomoscia. Na
> razie widze, ze buntujesz sie przeciwko temu, ale faza buntu zawsze sie konczy,
>
> wraz z nadejsciem poglebionej refleksji nad rola czlowieka w biosferze.

Ach widzę tu jakiś melanż psychologiczno-biologiczny. Nie twierdzę, że się buntuję. Po prostu jak mam mieć 100 PLN tylko dla siebie albo 100 PLN dla siebie, żony i dzieciaka to wolę pierwszą opcję.

> Co zas do: "Są na to środki chemiczne i specjaliści od masowej zagłady niechcia
> n
> > ych gości. Już raz robactwo próbowało atakować, ale wytrułem skutecznie d
> o
> nogi" pozwole sobie tylko uprzejmie skomentowac to cichym chichotem. U nich nie
>
> da sie wytepic calej populacji, jak znajda sobie milutkie lokum, to nie
> opuszcza, pewnie chwilowo czaja sie w dziurach, albo mniej dostepnych
> miejscach, a wedruja tylko po zmroku. Chemia nie dziala, mechanizmy obronne sa
> u nich na porazajacym poziomie. I najgorsze, ze skladaja ogromne ilosci jaj,
> odpornych na wiekszosc rzeczy, z ktorymi zetknela sie mamusia. Srodki chemiczne
>
> zwyczajnie nie daja rady, bo nie moga;] Mozna tylko mechanicznie je usunac, ale
>
> do tego musialbys miec stado kameleonow, w tym z 10 o rozmiarach nie
> przekraczajacych 5 mm;>

Oczywiście, że jakieś żyjątka są. Ale nie łażą po widoku, nie brudzą, nie afiszują się, nie śmierdzą, nie gryzą mnie więc problemu nie ma. Ja w każdym razie nie dostrzegam ich obecności w mym domu nawet jeśli zostawię na noc niezabezpieczoną żywność na stole.

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Śmierć kosi
Paweł Biernacki urodzony radomianin (21 maja 1956) malarz samouk, upowszechniacz
kultury z "niepoprawną" pasją, niedouczony pedagog historyk, ojciec pięciorga
dziatek...
Autor o sobie: malarstwo, rysunek oraz inne formy plastyczne uprawiam od 1976
roku z rosnącym zaangażowaniem, poszerzaniem wolności twórczej opartej na
zdobywanych doświadczeniach samouka.
W 1995 roku zostałem przyjęty do Związku Polskich Artystów Plastyków w Warszawie
rekomendowany przez Andrzeja Bieńkowskiego. Od lat, kiedy zajmowałem się
upowszechnianiem kultury (Radom-Klub Mewa, Wojewódzki Dom Kultury, Wyśmierzyce -
Dom Kultury, Pionki - Kasyno - Ośrodek Upowszechniania Kultury, Pierrot Galeria
- Gąsawy Rządowe i Szydłowiec) zawarłem wiele znajomości i zażyłości ze światem
muzycznym. Wernisażom moich prac towarzyszą koncerty takich muzyków jak:
Bieleński Jacek, Duży Bronek, Gembalski Henryk, Gralak Ziut, Greger Przemek,
Kiniorski Włodzimierz, Matysek Mario, Nowak Rafał, Nowakowski Radek, Rajski
Andrzej, Skolias Jorgos, Sojka Stanisław, Stańko Tomasz, Wolski Piotr, Zduniak
Michał... Slajdy z moich prac w formie dynamicznej projekcji stanowią tło i
ilustracje koncertów muzycznych.
Od 1994 roku we wsi Gąsawy Rządowe prowadzę swoją Galerię Autorską Pierrot -
email: pierrot.art@interia.pl Swój świat malarski przenoszę ostatnio w
przestrzeń lokali w Radomiu (Restauracja Teatralna, Cafe Marcus, Bohema Jazz
Club), mieszkań, stylizuję meble i stare przedmioty. Wierzę w dobrą energię
ukrytą pod warstwami moich malowanych dni. Kocham przyrodę, muzykę. Każde
ciekawe spotkanie z teraz. W prawach przyrody dostrzegam postęp. Boleję nad rolą
człowieka w tym postępie, w malarstwie szukam nastroju, światła i przestrzeni
dla siebie i innych. Cenię charakter każdej postępowej jednostki. Każdy fałsz
boli jak najstraszniejszy kac duszy. Myślę, że w świecie wygra mądrość i dobro.
Choć w zasięgu oka tak go niewiele. Natchnienie zbieram z tego, co przeżywam
intensywnie. Duszę moją koi ognisko domowe.

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: KOYAANISQATSI nadchodzi!: wtorek, 25.09, 22:55 TVP2
> Gość portalu: wędzonka napisał(a):
>
> > Niestety do konca nie rozumiem tego filmu. Jesli przeslaniem mialo byc to
> > co mowi MKK to uwazam je po prostu za nietrafione, a moze nawet nieco naiw
> ne.
>
> Może pomoże znaczenie tytułu: "życie pozbawione równowagi", "życie w ciągłym
> pędzie", "szalone życie", "zmarnowane życie"... dopisz jeszcze kilka znaczeń
> od siebie...
>

Czyli wlasnie to o czym mowi MKK... no to moje stanowisko pozostaje bez zmian.




> > Inna sprawa ze forma filmu urzeka, obejrzalem go z przyjemnoscia.
>
> Także walące się masowo wieżowce?
>

Z zyciem nieodlacznie zwiazana jest smierc. Smierc nadaje zyciu wartosci. Bez
niej opowiesc o nim bylaby mdlym kiczem, no i klamstwem... Dlaczegozby prawda o
smierci nie miala urzekac? Tym bardziej ze po niej nastepuje... kolejne zycie.
Sama natura przerwie kiedys ten cykl, rola czlowieka jest w tym wszystkim tylko
malym epizodem.




> > Nie sadze zeby zobaczenie go determinowalo mozliwosc zrozumienia tego
> > co zaszlo, ale zgadzam sie ze z pewnoscia warto go obejrzec...
>
> Zakładasz coś a priori? Zanim poznasz to, co może poszerzyć horyzont
> rozumowania?

Stawiam hipotezy a potem je weryfikuje. Wazne tylko bym zawsze byl swiadom co
jest prawda a co hipoteza!




> > > 11 września i tego, co nas być może czeka, jeśli
> > > się nie zatrzymamy i nie zastanowimy nad sobą...
> >
> > Tym chetniej obejrze i ten film bo jestem ciekaw co masz na mysli,
>
> No to zwołajmy zebranko forumowiczów i puścimy film na wideo
> w jakimś spokojnym zakątku z większym ekranem. Co ty na to?
>

Slusznie! Dla compostownikow to juz nie pierwszyzna, wiec: compostownicy, pora
sie ponownie zebrac! Chyba juz zapomnieliscie jak nawzajem wygladacie!!! :)


> CeYa
>
> Rob-35
i Wędzonka! :)
Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Adopcja dla homoseksualistów
Gość portalu: ... napisał(a):

> A co bys zrobila gdyba twoje dziecko okazalo sie homo?
> Przymusowe leczenie czy zerwanie wszelkich kontaktow i nalozenie klatwy
> wieczystej?
>
Ja mam również dwoje dzieci i gdyby mi ktoś zadał takie pytanie , nie miał bym
problemu z odpowiedzią.
Bez zastanowienia bym odpowiedział na to pytanie . Jest tyle w ogólnym pojęciu
różnych schorzeń ludzkich , które są ściśle zdefiniowane. Homoseksualizm
uważał bym za jedno z nich . Dlaczego miał bym dziecku wmawiać że jest
wielbłądem , skoro jest on homoseksualistą . A skoro nim jest niech żyje jak
homoseksualista , za akceptował bym ten fakt i nie widział bym powodów do
jakichkolwiek ograniczeń kontaktów z nim .
W każdym razie nie wmawiał bym mu iż jest to normalne , i z tego powodu
powinien walczyć o prawa homoseksualistów do adopcji dzieci. Po to aby mógł
zrealizować na tym dziecku swoje potrzeby rodzicielskie .
Zdaje sobie sprawę z destruktywnej roli społecznej takiego czynu, jak również
daleko idących negatywnych skutków tego.
Gdyby dziecko moje było biologicznym homoseksualistą . w takim wypadku nie
można wiele dla niego uczynić . Natomiast gdyby ono było socjalnym
homoseksualistą , wtedy mógł by mieć do siebie pretensję . W jego procesie
wychowania , od urodzenia do dojrzałości seksualnej mogło dojść do takich
przeżyć emocjonalnych , które to doprowadziły do ugruntowania jego
seksualności nie zgodnej z naturą . A więc nie sprzecznej z biologiczną rolą
człowieka w naturze .
Za ten okres w życiu dziecka są odpowiedzialni rodzice .

Alen.
Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Bardzo nietypowe pytanie
> Mam dziwne wrażenie, że Ty też nie dokońca rozumiesz, ale jesteś zbyt
> przekonany, że masz rację, żeby dopóścić wątpliwość.
> Będąc żebrakiem również można odczuwać przywiązanie np troszcząc się o
> napełnienie żołądka i miejsce do spania na noc. Człowiek jako istota
składająca
> się z ducha i materii nie jest w stanie do końca zanegować materii.

Karmic cialo, a umysl to dwie sprawy. Zebrasz, by nauczyc sie ze karmisz cialo,
nie umysl. Nigdzie umysl nie doskwiera tak, jak w samotnosci, bez mozliwosci
uspienia go niczym, ani telewizorem, ani dodatkowym posilkiem ani niczym. Tylko
tak mozna stanac twarza w twarz ze soba.

> Ty największe przywiązanie wykazujesz właśnie teraz, zakładając, że żadna
inna
> sytuacja poza tą którą chcesz wybrać nie zapewni Ci samorealizacji, a to już
> nie dobrze.

Nie zakladam. Rozumiem podstawy dla ktorych sie nie moze spelnic. Moj umysl
jest smietniskiem, jak mieszkajac w smietnisku dostrzec czystosc. Muzyk nigdy
nie bedzie muzykiem, jesli nie bedzie mial instrumentu. Jak inaczej zwalczyc
wiezi, jesli nie przez samotnosc. Jak inaczej zwalczyc posiadanie, jesli nie
przez odrzucenie posiadania i gromadzenia.

> Moim zdaniem tak nigdzie nie zajdziesz. Kiedy Budda szukał swojej
> ścieżki życie było jednak mniej skomplikowane niż w obecnym cywilizowanym
> świecie i rola człowieka idącego w świat jedynie z żebraczym kijem, też była
> inna.

To jest swiat, i tak wtedy jak dzis czlowiek mial swoja role, i ta role nalezy
odrzucic. Budda byl ksieciem, czy ksiaze nie mial roli? To dopiero byla rola i
presja.

> Nie zastanawia Cię to, że Budda jednak wrócił?

Ta, po oświeceniu. I nie wrocil do majatku, nie wrocil do posiadania. Do tego
nigdy nie wrocil. Wrocil by opowiedziec o oswieceniu i wskazac droge, slowem by
wspomoc inne istoty. Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: A gdyby boga nie było...
kolebeczka napisała:

> w zaleznosci od tego jaki monopol jest u wladzy, beda albo
> w nieskonczonosc przedluzac nam tzw.zycie albo tez- po
> np.ustawowych dwoch tygodniach obserwacji odlączą kabel.
> Nie wiem jak Ty, ale dla mnie zaden ze scenariuszy nie jest OK,
> bo w zadnym nie przewidziano mojego swiadomego udzialu.

I tu się różnimy. Ja myślę w tym przypadku o innych. W pewnym momencie to, czy ja, jako kawałek mięsa, nie obciążam innych opieką nad sobą, jest NAJWAŻNIEJSZE. Ja praktycznie już nie istnieję. Bo, jak to też wcześniej pisałem, moja rola, to udział w ludzkiej kulturze. Nie mam istotnego wpływu, a więc rezygnuję również z wpływu materialnego. Mogą sobie robić z moim ciałem, co zechcą, odłączać, nie odłączać. Gdy ja stracę kontrolę nad sytuacją, gdy nie będę miał na nic wpływu i gdy będą obowiązywały zdrowe dla społeczności normy, to skorzystam z pomocy w zejściu. A jak nie, to też dobrze, pocierpię sobie, jak automat, jak worek treningowy, jak realizacja czyjejś idei do podtrzymywania przy życiu. Ale mnie to już NIE DOTYCZY. Ale oni mogą się bawić. Niektórzy nawet bardzo dobrze.

Czy rozumiesz, jak ja to rozumiem?

Dla mnie rola człowieka, jako uczestnika świata ludzkiej świadomości jest zamknięta wyłącznie w obrębie prawdziwego uczestnictwa. Coś biorę, coś daję. Nie chcę cierpieć, innym też staram się tego oszczędzić. Jeśli mogę przyłożyć się do ukształtowania pewnych reguł, to jest to mój udział. Ale mogę uczestniczyć także w drobiazgach, wyłącznie w nich. I to też jest sposób na życie. Tak samo dobry.

A na końcu, w ostatnim akcie zawsze spada kurtyna. I po tym nie ma już nic. NIC dla aktora. Ale ludzka kultura, ci widzowie, pozostanie. Warto dla jakości tej całości żyć. Bo ukształtuje ona miliony podobnych nam. Niech oni mają lepiej. Oni, to jak ja. To przedłużenie mnie. Niech nie zmagają się z durną wiarą, zabobonami, niewolnictwem umysłowym, zakłamaniem, zbędnym cierpieniem, prowokowaną nienawiścią do inności.

> Dlatego sądze, ze dobrze jest, ze sa rozmaite poglądy i nurty
> zycia spolecznego, a nie dyktatury poglądow.

Tylko żeby te fałszywe nie miały wpływu na życie tych, którzy chcieliby mieć wokół siebie możliwie najwięcej czystej prawdy.

Zresztą, nikomu nie życzę wylądowania w fałszywym świecie. Prawda zawsze jest lepsza od kłamstwa. Czyż nie mówię prawdy? ;)

> Kochając bez dystansu mozna przez przypadek zacalowac na smierc,
> a tego bysmy oboje nie chcieli:)))

Tam, gdzie jest sama prawda, nie powinny się i takie incydenty zdarzyć. Tak mi się wydaje. :) Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Religia jako właściwość wrodzona czy nabyta?
"naszą rolą jest dalej mieszać geny i
> rodzić potomków" - hmm, czy aby na pewno? gdyby to było GłÓWNĄ rolą człowieka,
niepotrzebne zupełnie byłoby mu myślenie religijne i abstrakcyjne. zwierzątka
świetnie radzą sobie bez tego.
Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Globalne ocieplenie wymyślono w celu
Globalne zmiany klimatu następują i przeczenie temu to
typowa "teoria spiskowa". Zmiany klimatu zachodzące w tej chwili to
fakt nie podlegający dyskusji.
Zupełnie inna sprawa to rola człowieka w tych zmianach - tu już nie
ma nic pewnego. Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: W jakim wieku legalny seks ?!
sorry moze słowo moralizator tu nie pasuje może lepiej będzie rola człowieka
ogromnie "nowoczesnego"ogólnie mówiąc Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: automatyczne inwestowanie
Witam w kolejnym dniu, jakże ciekawej dyskusji

Trochę podst. info o modelowaniu

Nasz mózg to też "superkomputer", tzw równoległy z neuronami-"procesorami"
Nie robi nic innego jak nieustannie tworzy modele rzeczywistości aby
przewidywać "skutek" lub jego prawdopodobieństwo dla określonych przyczyn (w
celu zdobycia przewagi nad konkurentami do "bytowania")

Jeżeli jesteśmy czymś więcej niż biologiczną maszyną to tylko w sferze
świadomości (a propo dzisiejszego święta).

Maszyny krzemowe, choć brak im naszej inteligencji czy możliwości
samouczenia, mają kilka niewątpliwych przewag: perfekcyjną pamięć, szybkość
matematycznych operacji, szybkość i stabilność reakcji czy brak emocji.

Dlatego to komputer, nawiązując do naszych analogii, wysyła i sprowadza
wahadłowce kosm. przeprowadzając miliony operacji na sek.
Nawet w "głupim" F-16 gdyby nawaliły głowne komp. spadłby jak kamień i żaden
"as" by go nie uratował bo z samej natury(dla super zwrotności) jest
niestabilny.

Rolą człowieka jest robić to w czym jest najlepszy np. tworzyć odpowiednie
modele, konfrotować je z rzeczywistością i zaprogramować proces. I GO
KONTROLOWAĆ korzystając z technologii stworzonych przez specjalizujących się
w danej dziedzinie.

Dlaczego więc superkomputery nie robią krociowych zysków na giełdzie? Bo nie
stworzono jeszcze poprawnego modelu krótkoterminowych ruchów cen na
giełdzie(choć np.wiemy, że biała świeca daje większe prawdopod. zwyżki na
nast.sesji). Pamiętacie jak walnął fundusz spekulacyjny stworzony przez
geniuszy matemat. i noblistów ?

A na takie zyski wszyscy się napalamy: szybkie, wielkie i łatwe - to nas
nakręca!!!

Inaczej rzecz ma się w przypadku dłuższych trendów i dużych ruchów cen. Są
rzadkie ale prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest wyższe niż
wynikało by to z rozkładu losowego.Mają również wysoką relację zysku do
ryzyka. Fundamentalnie rzecz ujmując: w długim okresie cena firmy zależy od
generowanych przez nia zysków (i dywident).

Modele matem. są w tym przypadku nieskomplikowane. To dlatego sprawdzają się
"proste" systemy. Bo opierają się na grze z trendem. Wiadomo: kup i chroń
zyski ale pozwól im rosnąć, ograniczaj i kontroluj straty. Ponieważ jednak
trendy są rzadkie, to i ich skuteczne znalezienie nie już łatwe. Do tego
dochodzi minimalizacja kosztów, gdy ich brak (lub jest spadkowy a nie można
zająć krótkiej jak na akcjach WGPW) I wtedy system się komplikuje. Ale jeśli
przy tym zykuje na skuteczności, to jest OK.
Jak mówił Einstein: wszystko musi być tak proste jak to tylko możliwe, ale
nie prostrze.

Swoje systemy tworzę wg tej zasady od 99r. (na giełdzie jestem od 93)
Od 2000r publikuję na bieżąco w internecie wyniki(choć nie był to okres
łatwy!!!). A obecnie na bieżąco możecie sprawdzać skuteczność najnowszej
wersji.
To są fakty. A fakty sprawdzić każdy może. Ale czy chce???

www.plutar.com.pl

Przekleństwem tej dziedziny są "szczeniaki" wrzucajacy kilka oscylatorów do
metastocka i po optymalizacji ogłaszajacy wojnę systemów!
Ale traderzy też nie są bez winy. W bankier.pl ogłaszają dzienne sygnały i z
tego co wiem kupę ludzi ostro gra. Czy ktoś opublikował wiarygodne dane co
do skuteczności tego szaleństwa? Bo dla autorów wydało się to zbędną
ekstrawagancją. Ale nikomu to nie przeszkadza!!!

Od niedawna czytam grupę (sam programuję w VB-6 i jest to b.czasochłonne)
ale już cenię jej poziom (również poczucie humoru).
Zwrócił moją uwagę Świętopelek i jego inteligentne analizy i trafne
prognozy.
Wytypował m.in. wśród liderów przyszłych wzrostów akcje szeptela i
netii(chyba do gry w rzepie). I teraz pytanie bezposrednie (sorry): czy
zdołałeś to wykorzystać w grze?
Naprawdę istotne jest "nie przewidzieć deszcz lecz zbudować arkę"

Serdecznie wszystkich pozdrawiam

ps
podaję tylko takie informacje, które mozna zweryfikować
dlatego podaję wszystkie moje trzy konta gry w Rzeczp.
55728, 13074, 21372
(pierwszy raz biorę udział w "wirtualnej grze" i nie wpadłem na pomysł by
zał. 100kont dla 100spółek, a szkoda ale bawię się dobrze)
Po opublikowaniu wyników zainteresowani mogą sprawdzić moją skuteczność.
Który "supertrader" się odważy???
Tylko nie mówcie, że to co innego niż w realu bo warunki są takie same dla
wszystkich albo że nie gracie(czyt.pop.posty).
Będzie bardziej emocjonująco.

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: o arytmii i malkontentach slow kilka
D.B. <da_@poczta.onet.plw wiadomości...


Asasello <marma@kki.net.plwrote in message...
Michal, nie ma zadnej JEJ! To tylko miejsce gdzie sie spotykamy, na
dodatek
istniejace wylacznie w cyberswiecie.


coś takiego jak np. Arytmia?


Nie ma zadnych "potrzeb Listy", nie ma
zadnego "dla jej dobra",


jak...itd.
(dlaczego ostatnio stawałeś w 'jej' obronie?


bo to co robisz w imie jej dobra jest tak naprawde
jedynie gestem w stosunku do czesci grupowiczow i wbrew innej ich


czesci.

jak...itd. no właśnie. czas na wnioski.
moje są proste. Miejsce choćby i wirtualne, w którym spotykam się z
ludźmi, poznaję ich od najintymniejszej strony jest jednak czymś.
czymś bardziej realnym niż by się mogło z pozorów wydawać.
jak bardzo? trzeba było przyjechać na sabat. wiec nie mów mi ze to
miejsce nie istnieje - gdyby nie ono świat byłby węższy , a mnie
zależało na tym by 'poszerzacz' świata miał klasę


Jesli decydujesz sie tepic TK by chronic Holsztynskiego, to tak
naprawde
czynisz cos, co jednych ucieszy, innych zmartwi (pomijam tych, ktorych
nie
obejdzie).


Ani nie tępię TK, ani nie bronię WH - ani na odwrót.
występowałem  zawsze kiedy uważałem, ja uważałem, że ktoś przegina.
Występowałem jak wiesz przeciwko WH, kiedy tak czułem,
a kiedy w moim odczuciu przegiął TK wystąpiłem przeciwko niemu.


Pytanie, ktore sie nasuwa, a na ktore chcialem zwrocic Ci
nieskutecznie uwage i ktorego szczegolowe okolicznosci wyjasnil Ci
precyzyjnie Tomaszek, brzmi: dlaczego wlasnie taki sposob weryfikacji
poszczegolnych osob uznajesz za sluszny? Skad przekonanie, ze to Twoja
wizja
sposobu funkcjonowania listy jest ta wlasciwa, a nie na przyklad
Tomaszka,
czy (Boze bron) kaczki?


właśnie,
w takim razie
dlaczego wykluczasz np. kaczakę - może z podobnych powodów z jakich ja
wykluczam też czyjś styl wypowiedzi - kwestia wartościowania;
dlaczego zakładasz, że mam podzielać Twoje.


Wydaje sie wszak, ze pochodzisz z pokolenia, ktore
na wlasnej skorze sprawdzilo wiarygodnosc "jedynie slusznych drog".


nie staję w obronie 'jedynie słusznych dróg', a jedynie daję wyraz
mojemu niepodobaniu się dróg, które mi nie odpowiadają - właśnie dlatego


Nie obrazaj sie wiec, bo nie o to chodzi.


jeśli się obrażam (podobnie jak obrażałem się na smayle'a nazywającego
mnie ubekiem - co raczej Cię nie dziwiło)
to na nazywanie mnie faszystą, czy porównaniem do Hitlera - jest to co
najmniej niewspółmierne do moich wypowiedzi - a używanie takich słów i
porównań uważam za skrajnie obraźliwe.


P.h.p. to jedynie ludzie - tak
rozni jak to tylko mozliwe i chwala za to (wszystko jedno komu).


chwała,
i dlatego każdemu z nich należy się szacunek, a ponieważ jedyna forma
jaką się tu komunikujemy są literki na ekranie pozbawione wszelkich
innych wspomagaczy komunikacji bezpośredniej, to te literki powinny być
szczególnie przemyślane.


Nie
przyjmuj wiec na siebie roli dbajacego o ich dobro, bo wiekszosc z
nich
potrafi o to zadbac sama, a ci co nie potrafia i tak, wczesniej czy
pozniej,
musza sie nauczyc - inaczej przepadna.


Nie przyjmuję takiej roli, ale również nie odpowiada mi rola człowieka
obojętnego w obliczu np. rozboju. a wielokrotnie na tej grupie z takimi
przypadkami rozboju słownego mieliśmy do czynienia.


Zdejmij mundur i mow glosno, ze nie
lubisz Tomaszka, ale wylacznie we wlasnym imieniu.


Zawsze mówię we własnym imieniu.
I nawet jeśli mówie co moim zdaniem jest lepsze dla Listy, to mówię we
własnym a nie listy imieniu.
To chyba jest dla każdego oczywiste.
No może z wyjątkiem tych, dla których takie spojrzenie jest wygodne.

a.

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: mrożonki
 ._         The little penguin sat on the shore,
_@__        watching Bart Ogryczak write the letter
    ~~~~~   on the memorable day of nie, 23 lut 2003 at 22:30 GMT


O tak, np. jamniki ;-P


 Jeszcze. Dorzucam wypowiedź mojej szanownej Ciotki, która na piesach się
 trochę zna. Wypowiedź przeformatowana i wyrównana.

--------8<-----------Katarzyna-Maciaszek--<maciachowa(at)chruptak.plukwa.net

Pies pochodzi od wilka. wilk, likaon  i hiena pochodza wspolnie od innego
przodka nie pamietam jakiego. Pies domowy nijak sie z hieny nie
wywodzi, tylko z wilka. Do przezycia potrzebuje polowania stadnego.
STADNEGO - dlatego tak dobrze  w rodzinie ludzkiej sie pies czuje, ze
jest to jego zastepcze stado, z ktorym moze polowac. Moze polowac w
grupie innych psow (wtedy oczywiscie media podaja ze klusuje) razem z
czlowiekiem na polowaniu, moze polowac na czlowieka (bandyte albo zaginione
dziecko), moze polowac na kota, oczywiscie rola czlowieka to UMIEC tak oszukac
psa, zeby to polowanie skonczylo sie pelnym ciagiem zachowan - polowanie,
rozszarpanie, zjedzenie. Polujemy na dziecko zgubione w lesie, rozszarpujemy
zabawke-pileczke, gryzak jutowy, zjadamy chleb, karme. Tak sie szkoli najlepsze
psy na swiecie - aby pie snie umial odroznic, czy jest oszukiwany czy tez nie
jest oszukiwany. Polowal na dziecko a je chlebek :-))) Jak mu czlowiek nie
powie - polujemy na cos tam to na wlasna lape podejmie polowanie np na dywan -
zeby go zabic i na koniec rozszarpac oczywiscie... rozszarpac na drobne strzepy
(MOJ PIES ZNISZCZYL/ROZSZARPAL MI DYWAN - JEST GLUPI) Kot jak nie musi polowac,
bo nie jest glodny - to nie poluje. Nie ma instynktu stadnego i jest mu doskonale
obojetne co czlowiek robi, czy idzie polowac czy nie. Jak pojdzie to kot
chetnie mu przeszkodzi w tym polowaniu np ploszac wczesniej zwierzatko z
kryjowki. Ot - brak wspolpracy bo koty nie wspolpracuja w stadzie. Kot szybciej
umrze z glodu , niz da sie przekonac do wspolpracy. No i OK. Pies to pies, kot
to kot.

Co do odwagi kota, ktory staje naprzeciw psa i chce z nim walczyc.
jeszcze odwazniejszy w takiej sytuacji jest szczur. Zaatakowany, bez
szansy na ucieczke rzuca sie na czlowiecza glowe/twarz. Skacze przy
tym dostatecznie wysoko. Nalezaloby bardziej podziwiac szczury jak
koty za odwage.


| Najlepiej porównując skuteczność polowań psowatych i kotów. ;-


Jest facet - nazywa sie Tomasz Pecolt, ma stado psow border collie-
rzuca im pilke leca wszystkie ale tylko jeden wybrany ma prawo te
pilke zlapac. Inne psy przekladaja polowanie na te zabawe i
"zaganiaja" pilke z bokow zeby ten jeden mial szanse ja zlapac - to
bedzie wspolna kolacja przy swiecach. Wprawdzie lapie i zagryza jeden
ale zra wsie pozniej i dlatego warto wspolpracowac. Na 300 rzutow maja
300 takich samych zachowan - 300 udanych polowan :-) Tylko ze pilki nie
lykaja na koniec - co sie beda wyglupiac zjedza sobie to co w misce :-)
W oparciu o instynkt polowania najlatwiej wyszkolic psa.

--------8<----------------------------------------

I tyle.

Q. (Ewentualne odpowiedzi do autorki powyższego wycinka proszę)

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Czy HCN jest trujacy.


Bogdan wrote:

Kilka faktow:
Na4Fe(CN)6 rozpada sie powyzej 435 stopni C na NaCN i Fe.


No tak ale paluszki pieczesz przy 200 C a i woda swoje robi raczej
poleci HCN niz powstanie NaCN. Amoniak tez jest szkodliwy a NH4HCO3
jest spulchniaczem. Wszystko idzie w komin ;-).


A wiec pieczenie chleba nie jest bezpieczne.


Wlasnie jest. Ale jesli robi to fachowiec, ktory nie pozwoli by
dodac zbyt duzo spulchniaczy by drozdze nie zawieraly plesni by
maka nie byla skazona sporyszem (he,he ktos niedawno o to pytal)
by kadzie byly  z kwasowki by...itd itp. Jesli sa przestrzegane
elementarne normy produkcji (ktos mi kiedys odpisal gdzie on ma te
wszystkie normy ale to jego problem) to nie bedzie sie mylo kanwi
na mleko slawetnym ixi a much nie bedzie sie tepilo za pomoca
DDT (bo ich tam - w mleczarni) po prostu nie bedzie. I nie bedziemy
sie musieli kompromitowac przed deciakami z UE ze tylko trzy
mleczarnie w kraju sa OK. Do tego trzeba dorasnac (wlasciwie
wyrosnac z tych pokomunistycznych nawykow).To musi potrwac.
I musimy byc niestety przytruwani. Kiedys sasiad proponowal mi
ziemniaki. Panie Andrzeju mowil to te zza domu, te od szosy
to ida na rynek. :( . Taka jest nasza swiadomosc. Amen


LD50 NaCN jest 15mg/kg (Smyth).  (LD50 - to znaczy: 50% poddanych probie
pada, nie znaczy to ze 1/1000 zwiazku nie jest wysoce szkodliwa)
Mimo to efekty NaCN benda duzo wczesniej niz po 15mg/kg.


No ale to jest tylko Twoja obawa. Nieustannie na tej grupie
staram sie wykazywac ze chemii nie mozna traktowac li tylko
instrumentalnie. To co napisales jest prawda ale i nic nie znaczy.
Znasz zapewne role witaminy B12. Jest to cyjanokobalamina. W swojej
czasteczce zawiera grupy CN. To co jesc czy nie ?. Nie chce zanudzac
wiec tylko zasygnalizuje Ci ze w organizmie czlowieka jony CN spelniaja
calkiem istotna role. A ze i HCN jest trucizna to inna para kaloszy


Zwiazek ten ( Na4Fe(CN)6 ) jest tez swiatloczuly,
to znaczy rozpada sie pod wplywem swiatla (nie wystawiac na slonce).


No a co ma piernik do wiatraka. Moze uzasadnij swoje obawy a nie
pisz o przypuszczeniach bo podobnych (przynajmniej teoretycznych)
mozliwosci to mozna wymyslic na poczekaniu (np zawiera Fe a z niego
mozna zrobic noz no i sie skaleczyc ). Byc moze przeginam ale i ty
ze swoimi obawami tez. Kiedys pani redaktor z GW wykazywala
szkodliwosc PCV - zawiera chlor a chloru uzyli Niemcy w 1914,
zginelo mnostwo ludzi czyli ... PCV tez jest bardzo niebezpieczny.
Jest tylko z calkiem innego powodu.


Co na temat wplywu bakterji.
Przewod pokarmowy nie jest zupelnie przypadkiem klasycznej
probowki.
Rownowaga jonowa to jedno, ale absorbcja to drugie.


I jakos nas ta przyroda tak fajnie skonstruowala ze to co szkodliwe
to (z reguly) nam nie smakuje lub powoduje u nas gwaltowne reakcje.
Natomiast sprawa kumulowania sie toksyn, dlugotrwale dzialanie
"nowoczesnej" chemii to rzeczywiscie problem i tylko powoduje
pecznienie bazy dziwnych przypadkow w Instytucie Medycyny Pracy.:(
Niestety rola czlowieka w tym wypadku to rola kroliczka
doswiadczalnego dzieki ktoremu inni moga przezyc.
Udowadniajmy ze cos jest szkodliwe a dopiero potem podnosmy
alarm ze np te nieszczesne slone paluszki sa szkodliwe. Walczmy
jednak najpierw o to by woda, powietrze i "eter" byly czyste
a zdrowsi umrzemy ;-)

Pozdrawiam
         A.A.

PS I zycze Wszystkim WESOLYCH SWIAT ! ;-)

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Zzziiiieeeeeeeewww...!
Robakks <Roba@gazeta.plnapisał(a):


"lajkonix" <lajko@gazeta.SKASUJ-TO.pl
| Robakks <Roba@gazeta.plnapisał(a):

| ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
| Liczby naturalne to takie liczby całkowite, których odwrotność 1/n0
| Liczba 100 nie jest granicą bowiem 1/100 0
| ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
| Przed puszczeniem kulki po odcinku o długości 1  nic nie dzielisz
| i nic nie zakładasz. Puszczasz kulkę i opisujesz to co JEST:
| dopóki kulka nie zatrzyma się na końcu, a więc dopóki nie osiągnie
granicy
| to trwa nieskończony podział rekurencyjny 1/(n+1) a więc liczba n dąży
| do nieskończoności, którą osiąga gdy nie ma już żadnej drogi do
pokonania.
| Dzieje się to, gdy n osiągnie wielkość Re1, a więc 1'0 w rachunku
| rejedynkowym.
| Edward Robak* z Nowej Huty

| Dobra. Nie będę się kłócił o tę setkę.
| Moze być więcej. Weźmy na to 10^36. Albo coś koło tego.

Bełkot
1/10^36 nie jest równe zero. Czytaj posty pod którymi się wypowiadasz.

| Byś chociaż zapodał Dobrodziej jakiś rząd wielkości.
| Liczba to liczba.
| A = A
| Rząd wielkości musi mieć.
| By było łatwiej kompinować dalej.
| Bez rzędu wielkości to nie jest liczba, ale kozia broda.

Nie twórz bytów bez potrzeby.
Jest kulka tocząca się po odcinku i jest funkcja rekurencyjna 1/(n+1)
która to zdarzenie opisuje. Nie ma rządów wielkości ani mocy anielskich.
Nie ma też założeń, że musi być rząd.
JEST FAKT, że kulka pokonała cały odcinek, a więc n dążąc do
nieskończoności osiągnęło taką liczbę dla której  1/(n+1) = 0
Edward Robak* z Nowej Huty

| No...., chyba ze ma rząd wielkości Alef0, to wtedy bym Cię Drogi
Dobrodzieju
| już nie męczył.

| Lajkonix
| panta rei - wszystko w płynie


"JEST FAKT, że kulka pokonała cały odcinek, a więc n dążąc do
nieskończoności osiągnęło **taką liczbę** dla której  1/(n+1) = 0" {E.R}

Czytam. Czytam i nawet cytuję, żeby nie było wątpliwości, ze czytam.
I czytam Dobrodzieju Kochany, ze mówisz o "taką liczbę".
No to chyba tylko maUpa by się nie zapytała "jaką?".
Rolą człowieka rozumnego jest zbornie mówić i o niejasności pytać.
Tak?
Tak.
Więc pytam.
Wiem już, że dużą, parzystokopytną, to się mogę jeszcze o rząd wielkości
zapytać, nie? Ma swój rząd wielkości pi, ma e oraz epsilon. Czy "taką
liczbę" nie może mieć rzęda wielkości?
Za odpowiedź z góry dziękuję.

Lajkonix
panta rei - wszystko w płynie

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: REINKARNACJA
who: Mariusz Robert Demski; adress: mar_@osowa.gda.osk.pl; date: Wed,
10 Jul 2002 11:45:52 +0200; wrote:


Jesli nasze zycie jest jednym z wielu to ktore jest prawdziwe? a jesli nasz
zycie jest suma naszych wyborow to chyba nie mozemy zmienic tego kim
jestesmy, ale byc moze z kazdym nowym wyborem mozemy zmienic to kim
bedziemy, czy tak?


a moze tak:

powstal wszechswiat, jakkolwiek - czy wezmiemy tu teorie wielkiego
wybuchu czy wymyslimy cos innego, nie ma to znaczenia - najwazniejsze,
ze powstal, powstal bez naszej aktualnej swiadomosci, a wiec jesli nie
my go stworzylismy to widocznie stworzyl go ktos inny, nazwijmy tego
kogos Bogiem, Bog byl polaczeniem zla i dobra, jest absolutnie
wszystkim, bo wszystko powstalo na jego obraz, tyle, ze owo zlo i dobro
to juz wymysl czlowieka, zanim powstal czlowiek (o czym zaraz) nie
istnialo i wciaz nie istnieje ponad czlowiekiem cos takiego jak dobro i
zlo, wszystko co jest po prostu jest bez podzialu na takie kategorie,
pozniej powstal czlowiek? po co? otoz Bog doskonale laczyl w sobie
wszystko, wszystko co powstalo doskonale odzwierciedlalo Boga, ale po co
to wszystko powstalo? wlasnie dla czlowieka, a czlowiek to takze
odzwierciedlenia Boga, ktore powstalo aby ow Bog mogl zaczac (sic!)
doswiadczac, gdyz Bog trwal, istnial zawsze, ale nie doswiadczal, bo juz
zawieral wszystko w sobie, i tu jest wlasnie rola czlowieka, Bog
stworzyl go jako obraz siebie (czlowiek ma w sobie Boga i cala prawde)
aby ten mogl doswiadczac, czlowiek teraz doswiadcza wszystkiego nie
wiedzac jednak (lub nie rozumiejac) ze jest zarazem Bogiem,
wszechpoteznym, doswiadcza wiec bycia malym, doswiadcza wielbienie
wiekszych od siebie, doswiadcza religii, milosci, nienawisci, zla, a
wszystko to pojecia ktore sam stworzyl dla siebie, jak to sie ma do
reinkarnacji? skoro czlowiek powstal aby byc Bogiem, ktory doswiadcza,
to musi doswiadczyc wszystkiego, czy za jednego zycia mozna doswiadczyc
wszystkich emocji i etapow zrozumienia (a raczej odkrywania)? z zycia na
zycie czlowiek uczy sie, odkrywa, laczy elementy, a co potem? kiedy
wreszcie bedzie wiedzial, ze jest Bogiem - czyli bedzie to w pelni
rozumial, bo to wielka roznica wiedziec a rozumiec - wtedy na nowo wroci
do swojej postaci... to stara filozofia, miesci sie w tym tworcza moc
mysli, a wiec Bog w czlowieku (Bog jako polaczona swiadomosc wszystkich
ludzi), miesci sie w tym to, ze nie ma cudow a sa to zdolnosci (ukryte
badz nie) po prostu ludzkie

czytalem ksiazki o reinkarnacji - za i przeciw, na polce lezy jeszcze
nieprzeczytana 'zycie... ile razy? ks. andrzeja zwolinskiego, podchodze
do reinkarnacji na zasadzie jesli jest to jest, jesli jej nie ma to jej
nie ma, ale sklaniam sie ku temu, ze jest

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Fizyka medyczna w Ameryce
J.F napisal:

On Wed, 14 Sep 2005 10:51:30 +0000 (UTC),  Kazimierz Kurz wrote:
| A.L napisal:
| Wlasnia musalem zrobic skan naczym krwionosnych, wiec wstrzyknieto  [...]

| Swego czasu moja zona mialapropozycje pracy jako fizyk medyczny
| w Bielsku Bialej w jakims szpitalu onkologicznym. Praca miala polegac
| na 2 rzeczach: [..]
| b) prohektowanie za pomoca programu komputerowego we wspolpracy
| z lekarzem ukladu naswietlajacego, ktory  sklada sie z zrodla emitujacego
| promieniowanie, oslon oraz pacjenta. Chodzi o to, ze np. guz do naswietlania
| znajdowac sie moze 10 cm za nerka obok watroby i naswietlic trzeba
| znikomo maly obszar tkanki wokol niego, zas sam guz w calosci. [...]

| Lekarz NIE MA ZADNYCH  kwalifikacji jesli ie skonczyl fizyki, aby
| zaprojektowac taki uklad naswietlajacy, inna sprawa ze z pewnym doswiadczeniem
| pewnie jest to czynnosc rutynowa.

Z drugiej strony AL ma troche racji - fizyk tez nie ma zadnych
kwalifikacji. Nie wie co to nerka, nie wie gdzie watroba.

Kierunek typu fizyka+duza dawka medycyny moze miec sens.


Problem polega na tym, ze wyksztalcenie lekarza jest nieporownanie drozsze
niz wyksztalcenie fizyka medycznego. Trodno sobie wiec wyobrazac lekarza
ktory slennczac przy komputerze ( po 2 latach doszkalania sie) projektuje
geometrie naswietlania guza w okolicach watroby.
Wlasnie dlatego ze jest to tansze i nie marnuje czasu lekarza zajmuje
sie tym fizyk medyczny. I wlasnei fizyk medyczny wie gdzie jest watroba ( boma
fizjologie na studiach i anatomie) a na dodatek WSPOLPRACUJE  z lekarzem
bo tylko we dwojke sa w stanei zaplanowac wlasciwe leczenie.
Obsluga aparatury zas nie sprowadza sie li tylko do naciskania guzikow.
Aparatyra do naswietlania musi byc jak napisalem codzien kalibrowana,
identycznie jest z np. a[paratura rentgenowska, i nota bene w tym ostatnim
przypadku robi sie to bvezposrednio na pierwszym pacjencie, wiec
jesli idziecie zrobic zdjecie RTG nigdy nie pchajcie sie na pierwszego...

Biorac pod uwage starzenie sie spoleczenstwa i wzros zapadalnosci
na nowotwory fizyka medyczna moze byc w niedalekiej przyszlosci dosyc
atrakcyjnymzawodem o ile panstwo zdola wyprowadzic sluzbe zdrowia z dolka,
lub prywatna sluzba zdrowia zdobedzie mozliwosci finansowania leczenia
nowotworow.
Zwroce tu jeszce uwage na jedna okolicznosc. Gdzies niedawno czytalem
o pielegniarce z polski ktora pojechala wlasnbie do stanow czy GB?
Nie wiem juz dokladnie.
I zabrala sie za to co zwykle robi pielegniarka w Polsce: za podawanie
zastrzyku. Okazalozei ze spotkala ja wielka reprymanda gdyz zabiegi medyczne
moze wykonywac jedynie osoba majaca lekarskie wyksztalecenie. nie wiem ile w
tymprawdy, pan A.L za kazdym razem udowodnil mize moje sady oparte na
tym co przeczytalem sa bledne, bo prasa klamie, jednak jesli
w tym co czytalem jest jakies jadro prawdy, to z zabiegu ktory
mu wykonano oraz z wyksztalcenia owego czlowieka od wciskania gozikow
niewiele zrozumial. ( gdyby prawda bylo to co napisal, rola czlowieka
po fizyce medycznej moglaby byc dokladnei taka jak pielegniarki, a wiec
wcale nie mala, pomijajac oczywisty fakt, ze ZADNE studia nie daja takiej
wiedzy aby bez przeszkolenia robic cokolwiek z marszu).
kazek

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Fizyka medyczna w Ameryce
A.L. <lewando_w@kalabambuko.comnapisał(a):


On Wed, 14 Sep 2005 14:03:49 +0000 (UTC), Kazimierz Kurz <ka@mm.pl
wrote:
| Zwroce tu jeszce uwage na jedna okolicznosc. Gdzies niedawno czytalem
| o pielegniarce z polski ktora pojechala wlasnbie do stanow czy GB?
| Nie wiem juz dokladnie.
| I zabrala sie za to co zwykle robi pielegniarka w Polsce: za podawanie
| zastrzyku. Okazalozei ze spotkala ja wielka reprymanda gdyz zabiegi medyczne
| moze wykonywac jedynie osoba majaca lekarskie wyksztalecenie. nie wiem ile w
| tymprawdy, pan A.L za kazdym razem udowodnil mize moje sady oparte na
| tym co przeczytalem sa bledne, bo prasa klamie, jednak jesli
| w tym co czytalem jest jakies jadro prawdy, to z zabiegu ktory
| mu wykonano oraz z wyksztalcenia owego czlowieka od wciskania gozikow
| niewiele zrozumial. ( gdyby prawda bylo to co napisal, rola czlowieka
| po fizyce medycznej moglaby byc dokladnei taka jak pielegniarki, a wiec
| wcale nie mala, pomijajac oczywisty fakt, ze ZADNE studia nie daja takiej
| wiedzy aby bez przeszkolenia robic cokolwiek z marszu).
| kazek

Panie K., ja wlasnie zainstalowalem Agenta na nowym komputerze i od
razu co a neispodzianka: natknalem sie na Panskie rewelacje.
Oczywiscie, z racji nowego instalu nie mam jeszcze ustawionego KF.


Mogl pan przynajmniej zachowac spokoj ducha i po prostu nie odpowiadac na
mojego posat. ale skoro ma pan ochote na burde, prosze bardzo.


bo to
robi pielegniarka po studiach na odpowiednim uniwersytecie,


Zatem pojecie pielegniarki jest kompletnie rozne od naszego, i w takim wypadku
nie moze Pan pisac uzywajac tego slownictwa jakby oznaczalo to to samo co w
Polsce. Proponuje zastanowic sie nad prostym faktem: wszytsko co Pan pisze o
Polskiej sluzbie zdrowia, a poniekad i fizykach medycznych oparte jest na
nieznajomosci Polskich realiow oraz procedur medycznych. Oczekiwanie ze
pielegniarka skonczy UJ w kraju w ktorym jest 7% ludzi po studiach jest
naiwne, zeby zrobic zastrzyk nie trzeba meic wyzszego wyksztalcenia, wydawanie
pieneidzy na studia dla personelu medycznego nizszego szczebla jest
marnotrawstwem na ktore moga sobie pozwolic bogaci, biedni zas nie. nie jest
recepta na dobra sluzbe zdrowia ksztalcenie pielegniarek na uniwersytetach w
powiedzmy Etiopii i podobnie nie jest to wlasciwa droga w Polsce, bo nie jest
problemem brak wiedzy pielegniarek, a finansowanie opieki medycznej i jej
dostepnosc z powodow finansowych: im zatem tanszy bedzie personel medyczny tym
lepiej.


Gdyby fizyk z dodatkiem medycyny chcial mi cos
zrobic, to po pierwsze dostalby ode mnie po ryju,


Zawsze tego wlasnie sie po panu spodziewalem: szkoda ze pomimo duzej wiedzy i
 wieku jest Pan po prostu impertynentem i niewychowanym czlowiekiem.


Tu nei ma zartow z
medycyna, Panie kurciok.


Nie nazywam sie kurciuk.
Jestem
Kazimierz Kurz

Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: kolejny wybryk Wildsteina
Akurat z księdzem Zychem (bo pewnie o to chodziło komuś z przedmówców) to z
cała pewnością nie była zabójstwo polityczne.
Po drugie nie twierdzę, że generał Jaruzelski to człowiek wielkiego formatu.
Oczywiście nie, zresztą Torańska dyskretnie wypunktowuje niekonsekwencje w
przyjętej przezeń wersji wydarzeń. Ale nie potrafię go nazwać kanalią.
Co by nie mówić jedynym państwem polskim w latach 1952-89 była Polska
Rzeczpospolita Ludowa a Ludowe Wojsko Polskie to nie były "polskojęzyczne
formacje wojskowe" jak mawiają antykomuniści ostatniej godziny w rodzaju posła
na komunistyczny sejm Bendera, czy działacza TPPR Józefa Szaniawskiego,
hagiografa płk. Kuklińskiego (nawet jego bohater się torchę podśmiewał z
nadgorliwości "ostatniego więźnia Polski Ludowej"). To było tak, że ludzie
głosowali na jedną listę w wyborach uważając to za normalne, stali w kolejkach
po wszelkiego rodzaju towary i przyjmowali to za coś oczywistego, oddawali
paszporty na komisariacie milicji po powrocie z zagranicy i nie uważali tego za
absurd.
Dziś nie można powiedzieć, że byli rózni komuniści, ale przecież na Śląsku byli
Grudzień i Ziętek, jednego wspomina się jak najgorzej, drugiego wręcz
przeciwnie, zresztą najzupełniej słusznie.
Jeżeli Jaruzelski mówi, że zależało mu aby nie doszło do przelewu krwi to ja mu
wierzę. Śmierć dziewięciu górników z kopalni "Wujek", która nawiasem mówiąc
długo nie pociągnie, była na pewno tragedią także dla niego, podczas gdy dla
Pinocheta fakt, że w każdej rodzinie chilijskiej był ktoś zabity lub zaginiony
tragedią nie był, wręcz przeciwnie.
I warto zauważyć, że Adam Michnik, który z reżimem JAruzelskiego walczył
naprawdę, podczas gdy inni z nim korabolowwali (typu PRON czy Rada
Konslutacyjna) wielokrotnie podkreślał, ze szanuje Jaruzelskiego nie za stan
wojenny tylko za sposób w jaki oddał władzę. To był dyktator, który rozmontował
dyktaturę - napisał kiedyś Michnik i tak było rzeczywiście. I to nie tak jak
Franco, który dopiero wtedy poluzował, kiedy wiedział, że wkrótce umrze ani jak
Pinochet, który zachował immunitet i wpływ na armię (przynajmniej do niedawna).
Jaruzelski najpierw wziął udział w demontażu systemu (to jego podpisy są pod
ustawami zmieniającymi nazwę państwa i goodło, wprowadzającymi gospodarkę
rynkową, reformującymi policję czy służby specjalne, wreszcie choć z oporami
zaakceptował zniesienie święta 22 lipca) a potem odszedł nawet nie zabiegając o
żadne przywileje dla siebie, wręcz przeciwnie godząc się z rolą człowieka
stojącego pod poważnymi zarzutami karnymi. I przesadą byłoby mówienie, że jest
to człowiek godny szacunku, ale w jakimś stopniu zasługuje na litość. Nie na
zrozumienie, ale właśnie na litość.
Tak to widzę. Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Tandetne Mazury
Piep...cie głupoty na tym forum, aż żal czasu to czytac. Myślałem, że ten temat
poruszy w ludziach jaką strunę, zwłaszcza, że autor wykazał się trafnością
spostrzeżeń. Chylę tym samym czoło i w pełni się podpisuję, zwłaszcza, że
poziom epistoły w gazecie ostatnio coś słabnie ...
Zamiast napisac coś mądrego na temat, to ujawnia się jednak stado bawołów
sprowadzając wszystko do kompleksów typu: my-oni.
To teraz spróbuję na temat.
Pochodzę z Mazur i w sercu zostanę Mazurem do końca życia. Od kilku lat
mieszkam w Wawie i jadąc do swojego Heimatu zawsze wybieram inną trasę by
zobaczyc co się zmienia.
I patrzec już nie mogę.
Autor artykułu wypunktował większośc klasycznych numerów: plastikowe okna,
ocieplenie na klinkier, ale też trzy kolory dachu na jednym budynku, przebudowy
z zatraceniem cech stylowych. Jest fatalnie i z każdym rokiem gorzej.
Pamietajcie, że mazurskie miasteczka po 1989 r. były poszarzałe i podupadłe od
nieodnawiania, ale autentyczne. Oryginalny tynk, napisy, porządne brukowanie
nawierzchni,tradycyjna szachulca. Od kilku lat zaczęła się niestety dyktatura
mieszalników do farb, kolorowych dachów, pseudokostki brukowej i wieśniackiego
gresu. Kilka odmian tego samego materiału zalewa całe miasta. Samorządy nie
panują (nie chcą nie/umieją)nad estetyką swoich miast, a każdy buduje po
swojemu. Serce mi się ściska jak na to patrzę.Za kilka lat te miasta będą
wyglądały jak dzisiejsze miasta-śmietniki w centralnej Polsce. Bzdetne skupiska
bezgustnych pudeł do mieszkania. W środku kościól na miarę ambicji proboszca i
jakś biedronka.
Jakaś głupota siedzi w tym narodzie i brak bezguścia. Dostaliśmy w spadku
samozbudowane miasta i przez kilkadziesiąt lat tylko je niszczyliśmy. Można
pisac o tym całą noc. Przed wojną z mojego miasta odchodziło pięc linii
kolejowych, odchodzi jedna od x lat nieczynna. Niegdyś węzeł w środku miasta
wygląda jak zarośniete pobojowisko.Wieża ciśnień się sypie, w nastawni jest
jakiś dziki blok mieszkalny, niemały dworzec mieści hurtownię materiałów
budowlanych ze składem na placu dworcowym i jeszcze dodatkowo bar, który nazywa
się KLUB (!). Każda z tych form bytu na kontrastowy kolor pomalowała własny
biznes. Cały kompleks zabudowań był z klasycznego budulca budynków użyteczności
publicznej Prus Wschodnich przełomu XIX-XX w. - czerwona cegła + klinkier +
dachy wielospadowe + mur pruski. Tu nie trzeba zdjęcia, łatwo to sobie
wyobrazic. Takie "monidła" znajdzie się teraz wszędzie , czy będzie to Kętrzyn,
Mrągowo, Olecko czy Pisz. Cięzko mi natomiast bym widział ostanio jakąś
szcególnie udaną przebudowę czy też odbudowę. Wszystko topi się w morzu
tandety, która jest zawsze nachalna i kolorowa.
Trzeba miec świadomośc, że bez tożsamości kulturowej i troski o architekturę
region zginie i zasymiluje się z resztą badziewia. I pewnego pięknego dnia taki
Ełk, który zawsze wyglądał jak miasto będzie wyglądał jak Suwałki, które dla
mnie miastem w urbanistycznym słowa znaczeniu nigdy nie były.
Facet napisał żywą prawdę i trzeba to przemyslec, a nie chrzanic głupoty, że
nie dołożył komuś do okien drewnianych. To nie rola człowieka. W
przeciwieństwie do cieniutko zarządzanej firmy jaką jest państwo polskie i
które powinno panowac na ładem przestrzennym, facet coś zrobił. Poruszył
problem.
Mam tylko nadzieję, że jakiś jełop to przeczyta. Najlepjej taki który chciał
rzucic róż alzacki do zielonego dachu, albo wyrżnąc drzewa "bo zabijają"
(autentyk z wypowiedzi urzędnika GDDKiA).
Przejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Strona 2 z 4 • Wyszukano 139 postów • 1, 2, 3, 4

Form:

Podstrony

Rola giełdy papierów wartościowych
Rola administracji publicznej
Rola administracji rządowej
Rola Banku Światowego
rola budżetu państwa
Rola domu rodzinnego
rola dziecka w rodzinie
Rola fal dźwiękowych
Rola handlu zagranicznego
Rola kadry kierowniczej
Gdynia ul Mitowa
umowy najmu i dzierawy
bizzariusz 11
tapetki do komurki
bractwo!!!
Regeneracja przedniego zderzaka (?)
Coś w rodzaju log watch
ptak z rodziny wikłaczy
Rodzina Kuczmy finansuje Fundację Kwaśniewskiego


I ten winien, co kijem bezpieczeństwo mierzył, / I ten, co bezpieczeństwo głupiemu powierzył. Ignacy Krasicki
Diem perdidi - straciłem dzień (bo nie uczyniłem nic dobrego). Svetonius
Historycy to adwokaci, którzy bronią swoich klientów dopiero po ich śmierci. Harold Macmillan
Jadąc za morze klimat zmieniamy, nie siebie. Horacy (Quintus Horatius Flaccus, 65 - 8 p. n. e)
Ja nie szukam, ja znajduję. Pablo Picasso (1881 - 1973)